Biuletyn nr.1 - wrzesień '06
Drodzy Czytelnicy!
“Im większa przeszkoda , tym większa chwała w pokonywaniu jej” - Moliere
Mam 55 lat i jestem od 4 lat chory na Parkinsona .
Natomiast moja przygoda z Fundacją “Równe Szanse” trwa już 3 ,5 roku
Jeszcze nie zdawałem sobie sprawy , co to jest za choroba .w 2002 roku neurolog
Postawił diagnozę “zespół pozapiramidowy”, ale kompletnie nic mi to nie mówiło. Po prostu wszystko zignorowałem i do lekarza już nie poszedłem. Pewnego dnia sąsiad mnie zaprowadził do fundacji. Poznałem miłych i interesujących ludzi wciągnąłem się w pracę nie myślałem o sobie. Nawiązywałem nowe znajomości, dużo jeździłem samochodem, aż pewnego dnia zauważyłem , że nie mogę się skoncentrować “za kółkiem”, gubiłem się, skręcałem nie w tę ulicę gdzie powinienem, zauważyłem u siebie nie kontrolowane drżenie rąk. I wtedy w głowie zapaliła się czerwona lampka. Wizyta u lekarza potwierdziła wcześniejszą zapowiedź - PARKINSON . Wpadłem w panikę. odszedłem z Fundacji, zacząłem się izolować od ludzi. Najlepszym schronieniem dla mnie stało się mieszkanie, z którego mogłem nie wychodzić tygodniami. Następna wizyta u lekarza tym razem psychiatry - depresja. Jeszcze mi tego brakowało! Pewnego ponurego niby wiosennego przedpołudnia, a wiemy jaka była długa i ponura zima 2006 roku, człapiąc zgarbiony z kolejnej wizyty od lekarza usłyszałem, że ktoś z niedowierzaniem wymawia moje imię, odwróciłem się i spotkałem wzrok kobiety wpatrującej się we mnie z przerażeniem. Była to Laura, dyrektor fundacji, w której jeszcze tak niedawno byłem wolontariuszem. Zaczęły się wspomnienia.
Czytaj więcej
|